ks. Paweł Dudziński

“ALFABET HERALDYCZNY”

DIOGENES, Warszawa 1997

Książka ta jest pod wieloma względami wyjątkowa. Pomysł stworzenia swoistego vademecum nie jest nowy, jednakże polska literatura heraldyczna nie doczekała się dotąd tak syntetycznego opracowania. Można było co najwyżej sięgnąć po jedno z wielu podobnych opracowań zachodnich, tworzonych przez urzędników brytyjskiego College of Arms, lub przebierać w pozycjach heraldyków francuskich czy niemieckich. Cóż z tego, gdy wciąż nie było rodzimego, polskiego opracowania. Autor podjął się więc trudnego zadania sprostania wieloletnim oczekiwaniom i potrze-bom polskiego czytelnika. I wyszedł z tego zadania obronną ręką. Dokonany przez niego wybór dyktowany koniecznością syntetycznej formy vademecum wydaje się być optymalny. Poza tym - bliskie doskonałości wizerunki heraldyczne nawiązujące do najlepszego okresu heraldyki, zasługują na najwyższą ocenę, zarówno pod względem kunsztu jak i zgodności z duchem i zasadami heraldyki. Autor przyznaje we wstępie książki, że jego subiektywny wybór zagadnień może okazać się dla czytelnika niepełny lub zbyt skrótowy. Być może, ale nie zapominajmy, że ks. Dudziński jest pionierem w tej dziedzinie. Pionierem, który odważył się zaistnieć na zupełnie nowym w polskiej heraldyce polu. Chwała mu za to. Przetarł szlak dla następnych podobnych pozycji, których autorzy, być może dotąd onieśmieleni odpowiedzialnością wyzwania – pójdą w jego ślady.

Gorąco polecamy “Alfabet heraldyczny” jako pozycję cenną merytorycznie i bardzo udaną graficznie. Powinna znaleźć się w każdym księgozbiorze heraldycznym.

“Alfabet” został podzielony na kilka części prezentujących: podstawowe informacje na temat herbu i jego części składowych, znaczenia pól tarczy herbowej, znaczenia barw w heraldyce, omówienia najważniejszych godeł (część najobszerniejsza), praktyczne wykorzystanie symboli, omówienie podstawowych teorii dotyczących pochodzenia herbów, a także syntetyczne omówienie systemów pokrewnych heraldyce i heraldyki pozaeuropejskiej.

Ks. Dudzińskiemu udało się dokonać jeszcze jednego, bardzo trudnego dzieła. Potrafił przekazać swoją bez wątpienia ogromną wiedzę heraldyczną w sposób przystępny dla laika, nie zapominając o pasjonatach heraldyki, którzy znajdą w “Alfabecie” mnóstwo “smaczków”.

Brawo !

Marcin M. Wiszowaty

POWROT