JEŻEWICE
JEŻEWICE
Jeżewice położone są na zachód od Tarczyna, nie daleko Warszawy. Jest tam klasycystyczny dwór, zagubiony w zdziczałym parku. Nie sposób dzisiaj bezpiecznie spacerować wokół dworu, wszędzie pełno gałęzi, korzeni drzew, rozrośniętych krzaków i rowów przykrytych dawno nie koszoną trawą. Mimo to urok opuszczonego i tajemniczego dworu może na wielu wywrzeć niezapomniane wrażenie.
Na początku XIX wieku majątek Jeżewice wraz z wsią Werdoń należały do Ksawerego Żychlińskiego, po którego śmierci dobra odziedziczyła rodzina Sadowskich oraz Teodor i Konstanty Żychlińscy - jego bracia. W roku 1819 majątek został zlicytowany a nabywcą Jeżewic został Dominik Krysiński, znany polski ekonomista tamtych czasów. Teoria jedno a praktyka drugie można by rzec w przypadku efektów gospodarowania Dominika Krysińskiego bowiem nie udało mu się odbudować podupadłego majątku. W roku 1832 Krysiński wydzielił z własnych dóbr wieś Werduń i podarował ją synom, Zygmuntowi i Michałowi. Posunięcie to okazało się szkodliwe bo wartość majątku znacznie spadła. Sądzić jednak należy, że do darowizny ostatecznie nie doszło bo (jak pisze w książce "Dwory i dworki w Polsce" Tadeusz S. Jaroszewski) w późniejszych protokołach zajęcia dóbr jeżewickich za długi wieś Werduń figuruje zawsze jako ich część. Zatem kryzys Jeżewic trwał nadal. Były wielokrotnie zajmowane za długi zaciągnięte przez Krysińskiego i jego żonę Eleonorę. Po śmierci Dominika Krysińskiego majątkiem zarządzali kolejno; adwokat Zygmunt Krysiński i Ksawery Krysiński. Rok 1891 przyniósł kolejną licytację dóbr Jeżewice, które znalazły się teraz w rękach kupca Szlomy Mońka. Ten szybko jednak odstąpił majątek Stanisławowi Mińskiemu. Mińscy gospodarowali na Jeżewicach do 1945 roku. To za ich sprawą wzniesiony został dwór, niezwykle ciekawy w formie, który stoi do dziś. Po II wojnie światowej we dworze znalazł swą siedzibę "Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt" PAN a później sklep gromadzki. Eksploatacja budynku w okresie PRL-u, bez gruntownych remontów doprowadziła do nieodwracalnych szkód. Dziś dwór jest opuszczony i popada w ruinę. Czasu nie da się cofnąć, ale wiele można naprawić.
Opisał Rafał Marian Bogusławski h. Ostoja (praprawnuk Antoniego Bogusławskiego)