Łukasz Litwin
Szlachta kurlandzka
Rzeczpospolita szlachecka była przez ponad 400 lat mozaiką kulturowo-etniczną. Obok siebie rozwijały i przenikały się nawzajem kultura polska, litewska, ruska, niemiecka
i tatarska. Postępująca od Unii Lubelskiej (1569) decentralizacja państwa, sprzyjała pogłębianiu naturalnych podziałów między województwami, które i tak niejednokrotnie cieszyły się szeroko posuniętą autonomią.
Szczególne miejsce w I RP zajmował obszar północno-wschodnich kresów tzw. Inflanty. Ziemia ta została włączona do Rzeczypospolitej w wyniku sekularyzacji Zakonu Kawalerów Mieczowych i oddania przez ich Wielkiego Mistrza Gottarda Kettlera w 1561 r., byłego państwa zakonnego pod wspólną ,,opiekę" Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Strategiczne położenie Inflant stało się przyczyną konfliktów zbrojnych o panowanie nad Bałtykiem, które bezsprzecznie były jedną z głównych przyczyn upadku naszej państwowości w XVII i XVIII wieku. Z drugiej jednak strony tereny dzisiejszej Łotwy, Estonii i fragmenty północno-zachodniej ściany Rosji, w granicach I RP, były niejako ukoronowaniem jej mocarstwowej pozycji w Europie. Poza tym w dobie integrującej się Europy, warto przypomnieć, iż właśnie województwo inflanckie oraz Księstwo Kurlandii i Semigalii były znakomitymi przykładami współistnienia wielu narodowości.
W artykule tym postaram się odpowiedzieć na nurtujące badaczy tematu pytanie: "czy społeczeństwo (szlachta) kurlandzko-inflanckie można uznać pod względem kulturowo - mentalnym za część składową naszego narodu szlacheckiego".
Pierwotnie obszar dzisiejszych krajów basenu Morza Bałtyckiego zamieszkiwały ludy pogańskie, którym nigdy nie udało się stworzyć silnego organizmu państwowego. Po niepowodzeniach krzyżowców w Palestynie, rycerstwo katolickie zaczęło coraz poważniej rozważać możliwość ekspansji na wschód pod hasłami nawracania Saracenów. Sprawa jednak nie była prosta. Przeprowadzenie akcji chrystianizacyjnej na terenie szeroko pojętych Prus, musiało wiązać się z przekonaniem opinii publicznej do użycia siły przy krzewieniu ,,Słowa Bożego". O ile wątpliwości wśród zachodnich elit nie wywoływało uzasadnienie potrzeby walki zbrojnej o odzyskanie Ziemi Świętej, o tyle idea użycia przemocy do nawracania pogan w północno-wschodniej Europie, budziła naturalny niepokój. Dopiero pod koniec XII wieku dwaj biskupi: Christian biskup pruski oraz Albert z Buxtehude zaczęli szeroko propagować pomysł zbrojnej chrystianizacji wschodu. Biskup Albert zebrał grupkę kilkunastu rycerzy (głównie z Rzeszy) z którą wyruszył na tereny dzisiejszej Łotwy i Estonii. Po zwycięskiej kampanii i zajęciu znacznej części Inflant, biskup Albert postanowił założyć stolicę, z której mógłby lepiej nadzorować opanowane ziemie. I tak w 1201 r. powstała Ryga. Do przeprowadzania dalszych podbojów oraz utrzymania dotychczasowych zdobyczy biskup postanowił założyć Zakon Rycerzy Chrystusa (Fratres Militiae Christi) zwany popularnie Zakonem Kawalerów Mieczowych.
Ograniczone możliwości rozwoju spowodowane brakiem odpowiedniego zaplecza w Cesarstwie, przy jednoczesnym wzroście potęgi Zakonu Krzyżackiego, doprowadziły do połączenia obu bractw rycerskich. W konsekwencji zakonnicy wyparli miejscową ludność. Poza tym Zakon Chrystusowy prowadził szeroko zakrojoną akcję nadawania ziemi zasłużonym rycerzom, czyniąc w ten sposób służbę w Inflantach atrakcyjną ekonomicznie dla szlachty niemieckiej. Wszystko to spowodowało, że kiedy w 1561 r. Rzeczpospolita stawała się ,,właścicielem" Inflant i Kurlandii, zdecydowaną większość etniczną stanowiła tam szlachta germańska. Decydującą rolę w życiu publicznym Kurlandii odgrywała tamtejsza magnateria zdecydowanie różniąca się od jej koronnego odpowiednika. Przede wszystkim była ona o wiele uboższa. W Rzeczypospolitej, aby być uważanym za magnata, należało posiadać przynajmniej 30 wsi i kilka miast. Tymczasem za dolną granicę dla inflanckiego arystokraty uznaje się 10 wsi. Jednym słowem integracja z I RP dla post- zakonnej elity wiązała się przede wszystkim z deklasacją społeczną. Sprawą oczywistą był fakt, iż większość spośród rodów kurlandzkich nie była w stanie skutecznie rywalizować o wpływy polityczne, a co za tym idzie o lukratywne urzędy z wszechpotężnymi, polskimi "królewiętami".
Kolejnym problemem, który pojawił się zaraz po włączeniu nowych ziem był specyficzny ustrój panujący I RP. Szlachta kurlandzka, pod względem stosunków na linii władca - rycerstwo, była o wiele bliższa wzorcom panującym w Europie zachodniej, niżeli anarchicznej Polski.
Poza tym wystawność oraz przepych, towarzyszący dworom magnackim w Koronie
i Wielkim Księstwie, budził bardzo mieszane uczucia wśród społeczności kurlandzkiej. Wszystko to sprawiło, że dopiero w XVII wieku doszło do częściowej asymilacji szlachty inflanckiej.
Podstawowym spoiwem okazały się tu przywileje szlacheckie oraz swoista mentalność polegająca na coraz silniejszym wśród miejscowego rycerstwa przekonaniu o swojej znakomitości. Warto w tym miejscu zauważyć, że chodziło głównie o przywileje ekonomiczne.
Szlachta kurlandzka nieprzyzwyczajona do zdecydowanego wykorzystywania udogodnień politycznych, nie chciała bądź nie umiała z nich korzystać.
W okresie reformacji i kontrreformacji setki herbowych rodzin z zachodniej Europie zostało zmuszonych do opuszczenia swoich macierzystych krajów.
Kilkadziesiąt rodzin znalazło swoje miejsce w Rzeczypospolitej osiedlając się głównie na terenie Inflant. Poza tym doszła akcja kolonizacyjna prowadzona przez Koroniarzy oraz Szwedów, także Kurlandia zamieniła się w tygiel narodowościowy. Co ciekawe, prócz drobnych zgrzytów, zgodnie współistniały i rozwijały się tu różne nacje: polska, niemiecka, rosyjska i szwedzka. Poprzez służbę wojskową udowadniali oni jednak poczucie przynależności do narodu szlacheckiego. Takie nazwiska jak: hrabiowie Platerowie czy Buttlerowie bronią się same. Pomimo tego, z całą pewnością należy stwierdzić, że szlachty kurlandzkiej nie można określić jako polskich patriotów w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Zdecydowana większość w życiu prywatnym posługiwała się językiem niemieckim i opierała swoją rodową tradycję o tradycje Zakonu Kawalerów Mieczowych. Nie zmienia to jednak faktu, iż tamtejsze rycerstwo czuło się obywatelami Rzeczypospolitej, "kraju bez stosów", gdzie nieważne było w jakim języku się mówi, lecz kim się jest. Rody te w znakomitej większości utożsamiały się z Rzeczpospolitą, a nie Polską, którą kojarzono tylko z Koroną.
Ostatnią sprawą którą pragnę poruszyć, a wokół której wyrosła masa nieporozumień są tytuły arystokratyczne szlachty łotewskiej i estońskiej.
Na terenie Inflant funkcjonował zachodni typ "drabiny społecznej", dlatego każdy arystokrata posiadał odpowiedni własnemu stanowi, najczęściej dziedziczny, tytuł. W ten sposób z prawie 800 rodzin - aż 249 to utytułowane. Dla porównania - we właściwej Rzeczypospolitej mamy około 241 rodzin faktycznie uprawnionych do korzystania z koron rangowych nad tarczą herbową. Konstytucje sejmowe I Rzeczypospolitej traktowały ziemie nabyte w 1561 r. jako integralną część państwa, a tamtejszą szlachtę za równoprawną sobie. Precedensem na skalę całego kraju było bardzo częste wpisywanie do akt nazwisk z tytułami. Był to swego rodzaju ukłon w stronę tamtejszej arystokracji. Warto również zaznaczyć, że nasi królowie nadali kilka tytułów Kurlandczykom. Rekordzistą pod tym względem był Stanisław August Poniatowski.
Po upadku państwa tereny Inflant znalazły się pod zaborem rosyjskim. Car znakomicie rozumiejąc specjalny charakter tych ziem nadał im autonomię. Wielu przedstawicieli kurlandzkiej magnaterii zrobiło karierę na carskim dworze. Kres szlachcie inflanckiej przyniosła rewolucja, która pochłonęła prawie połowę rodzin.
Obecnie potomkowie szlachty łotewskiej i estońskiej dożywają swoich dni w Niemczech, Szwecji i Polsce.
Odpowiedż na pytanie czy szlachtę kurlandzką należy uznać za część składową ,,cywilizacji I Rzeczypospolitej" może być tylko jedna - oczywiście, że tak. Rzeczpospolita była państwem wielonarodowym, uniwersalnym w swoich fundamentalnych założeniach, po prostu atrakcyjnym dla przybyszów. Inflanty zaś stanowiły szczyt, a zarazem upadek jej potęgi. Nie ulega jednak wątpliwości, że współżycie różnych narodowości na tym obszarze stanowi znakomity przykład wzajemnej integracji.
20/6/2004