Dariusz Marchewka
Chełchowscy na Konarach i Rustowie

"Niech mi wolno będzie złożyć Ci Najdostojniejszy Panie Prezydencie Rzeczypospolitej wyrazy hołdu, szacunku i synowskiego przywiązania do Ciebie Najdostojniejszy Panie Prezydencie, jako do głowy państwa naszego, a także życzenia, aby Bóg Najwyższy pozwolił Ci Najdostojniejszy Panie Prezydencie w najlepszym zdrowiu jak najdłużej kierować tą wielką nawą państwową i nasze zapewnienie, iż pod Twojem światłem przewodnictwem, codzienną pracą naszą, Ojczyźnie naszej chwałę i potęgę przysparzać będziemy, a w chwili potrzeby na zew Twój staniemy i życie i mienie na ołtarzu Jej złożymy”. Te wzniosłe słowa powitania skierował Stanisław Chełchowski do prezydenta Ignacego Mościckiego, podejmując pierwszą osobę w Rzeczypospolitej śniadaniem w swym skromnym dworze. Po czym jego maleńka córka Basia wręczyła prezydentowi bukiet kwiatów z chabrów i zbóż, bujnie zakwitłych na żyznej ziemi kutnowskiej. Świadkiem tej podniosłej chwili był Michał Chełchowski, któremu przyszło solennie wypełnić ojcowskie przyrzeczenie.

Wrześniowy kawalerzysta

Z przeświadczeniem o nieuchronności wybuchu zbrojnego konfliktu wracał Michał Chełchowski z przerwanej podróży zagranicznej, aby wypełnić swój żołnierski obowiązek względem Ojczyzny, późno jednak wyznaczył sobie ów powrót, dopiero 31 sierpnia 1939 roku wypłynął z Anglii. Długo i z przygodami wracał do kraju, jego szlak wiódł przez Danię, Szwecję i Łotwę, by 8 września znaleźć się pod miejscowością Dębe Wielkie, niedaleko Warszawy. Tutaj dane mu było wreszcie zaciągnąć się do wojska i wdziać mundur polskiego kawalerzysty. Był nim po ukończeniu podchorążówki kawalerii rezerwy w Grudziądzu i stażu w 1 pułku strzelców konnych w Garwolinie, uzyskując stopień podporucznika rezerwy z przydziałem do 14 pułku ułanów, w którym jednak nigdy nie służył. Skończył swoją karierę kawalerzysty 27 września 1939 roku pod Krasnymstawem, w drugim rzucie 1 pułku szwoleżerów, który był wtedy częścią brygady kawalerii dowodzonej przez płk. Klipę-Zakrzewskiego.

W bitwie pod Krasnymstawem ppor. Chełchowski wziął udział w szarży, która rozproszyła niemiecki batalion piechoty. Potem wprawdzie po nieudanej próbie przebicia się do swoich dostał się do niewoli, ale następnego dnia udało mu się z niej uciec. Szczęście mu dopisało, podobnie jak przedtem w czasie dwutygodniowej kampanii, kiedy dwukrotnie ubito pod nim konia, a jemu w czasie bitwy podziurawiono jedynie ułańską czapkę. Po dwukrotnych nieudanych próbach ucieczki z kraju z zamiarem przeprawienia się na Węgry, a następnie po wysiedleniu z majątku i dworu, w którym w czasie bitwy nad Bzurą mieścił się sztab gen Romana Abrahama, znalazł się wraz z całą rodziną w Warszawie gdzie niemal od razu podjął działalność w ruchu oporu..

Ze szlacheckiego zaścianka

Chełchowskich na próżno byłoby szukać wśród posesjonatów fortun ziemiańskich w dawnym województwie łęczyckim, pochodzili bowiem z zaścianka szlacheckiego w okolicach Przasnysza. Ich gniazdowe Chełchy była przykładem wsi, w obrębie której mieszkała ludność tego samego nazwiska, należąca formalnie czy faktycznie do stanu szlacheckiego, ale o wyraźnie zróżnicowanej zamożności od wyrobnika do “panka”. Jej mieszkańcy przejawiali jednak sporo aktywności w poszukiwaniu dla siebie lepszego losu, niż wegetowanie na skraju nędzy na swoich drobnoszlacheckich zagonach. W dużym stopniu były to drogi tradycyjne, znane już z epok poprzednich, jak kariera urzędnicza w agendach administracyjnych i sądowych czy też kolejne szczeble administracji gospodarczej w majątkach prywatnych i rządowych. Wszystkie te drogi wymagały w jakiejś mierze przejścia przez szkołę, czy też zdobycia pewnego minimum oświaty w inny sposób. W takim przypadku jedynym rozwiązaniem musiała być migracja do miast.

Przykładem takiego szlachcica-mieszczanina był osiadły w Warszawie Stanisław Chełchowski, zajmujący się po trosze dzierżawą małych majątków - dzierżawił w połowie XIX wieku grunty wójtowskie w Dąbrowicach - oraz handlem płodami rolnymi, drobiem i końmi. Jego syn Michał, uczestnik Powstania Styczniowego, po jego klęsce wybrał dla siebie karierę urzędniczą, która niosła za sobą prestiż społeczny i w przyszłości pozwalała na zapewnienie łatwiejszego startu życiowego dzieciom. Żonaty z Augustyną z Zieleniewskich, miał z nią syna urodzonego 15 V 1880 w Warszawie, po dziadku noszącego imię Stanisław. Młody Chełchowski otrzymawszy gruntowne wykształcenie rolnicze, był przygotowywany przez rodziców do powrotu na wieś w roli szacownego ziemianina. Taka okazja nadarzyła się tuż przed wybuchem I wojny światowej, kiedy na sprzedaż wystawiono położone w powiecie kutnowskim wieś Rustów z folwarkiem Konary.

Majątek ziemski Konary

W XVIII wieku Konary wchodziły w skład rozległych dóbr dziedzicznych rodziny Krosnowskich herbu Junosza, posiadającej jeszcze Krzyżanów, Krzyżanówek, Kaszewy Tarnowskie, Kaszewy Dworskie, Kaszewy Kościelne i Kotliska Większe. Józefa Krosnowska, córka Jan ostatniego stolnika inowłodzkiego, wychodząc w 1785 roku za Feliksa Kretkowskiego z Grabowa, wniosła mężowi w wianie bez mała całą dziedzinę ojcowską, w tym również wieś Konary. W rękach Kretkowskiego panieńskie dobra żony pozostawały do jego śmierci w 1822 roku, sukcesorzy natomiast postanowili o ich sprzedaży. Nabywcą Konar, Kaszew Tarnowskich i Kaszew Dwornych został Piotr Śliwiński, zaś po nim dobra przypadły jego pięciu synom. Dwóch z nich Władysław i Jan poślubili panny Trzaskowskie z Rustowa. Ich ojciec Karol Trzaskowski odkupił też od braci Śliwińskich Konary. Z tego czasu pochodzi opis drewnianego dworu w Konarach, pamiętającego jeszcze Krosnowskich. ” Dom dworski z drewna w węgieł , zewnątrz i wewnątrz trynkowany długi łokci 30 szeroki 15 pod słomą. Sień z drzwiami z skoblem i zasuwą. W pierwszym pokoiu piece z kafli, drugi bez pieca i tamże na lewo dworu izba o dwóch oknach bez pieca, alkierz o jednym oknie”.


Dwór Chełchowskich w Rustowie. Zdjęcie z lat 30-tych XX wieku

W ten sposób Konary zostały na blisko sto lat częścią składową dóbr Rustów, które Karol Trzaskowski otrzymał jako wyprawę posagową swej żony Moniki Zdzienieckiej. Jeszcze za życia ojca, dobra Rustów zostały zapisane na własność jego jedynemu synów Konstantemu. Były one we władaniu Trzaskowskich jeszcze w pierwszych latach XX wieku, później drogą kupna ich właścicielem zostali Chełchowscy.

Ziemianin i działacz Towarzystwa Rolniczego

Nowy właściciel Konar i Rustowa bardzo szybko zadomowił się na nowym miejscu. Osiadł wraz z rodziną w Rustowie w nowo wybudowanej siedzibie utrzymanej w stylu dworkowym i przystąpił od zaraz do energicznego gospodarowanie na swoich włościach. Równie szybko zbliżył się do miejscowej elity, rekrutującej się w większości z okolicznego ziemiaństwa i inteligencji zamieszkałej w powiatowym Kutnie. Przyszło mu to o tyle łatwo, że jako zwolennik i aktywny działacz narodowej demokracji, znalazł się w otoczeniu jej prominentnych członków, dr Antoniego Troczewskiego, Mariana Kiniorskiego z Suchodębia, czy Antoniego Skarzyńskiego z Poborza, którzy postanowili wykorzystać werwę i zapał społecznikowski nowego przybysza. Ujście dla swoich pasji zawodowych i społecznych znalazł Stanisław Chełchowski w ramach Okręgowego Towarzystwa Rolniczego.

Pierwsze próby nad stworzeniem podstaw przyszłej organizacji rolniczej, podjęli kutnowscy ziemianie już około 1900 r., kiedy zelżał największy ucisk rosyjski i w ograniczonym stopniu władza zaborcza godziła się na przejaw polskiej zorganizowanej działalności. Widomym rezultatem tych prób było utworzenie Stacji doświadczalnej, na której powstanie pozwolono z wieloma zastrzeżeniami i ograniczeniami. Była to jednak na wskroś polska placówka, ważny ośrodek pracy badawczej i organizacyjnej, wokół której gromadzili się światli rolnicy. Prace przygotowawcze prowadzone przez stację, obejmowały bowiem tak zagadnienia interesujące większą, jak i drobną własność ziemską. Działania te okazały się na tyle skuteczne, że gdy w 1906 roku utworzono w końcu Towarzystwo Rolnicze, działały już na terenie powiatu dwa kółka rolnicze, jedno w Łakoszynie, drugie w Łękach. Pierwszy okres działalności Towarzystwa charakteryzował się szybkim rozwojem liczebnym organizacji, ale również realizacją założeń programowych, widocznych w poprawie stanu gospodarstw, tak u większej, jak i u drobnej własności. W tym czasie większość majątków ziemskich w powiecie została poddana melioracji, powstały nowe kółka rolnicze oraz nastąpił wyraźny wzrost nawożenia i wysiewu kwalifikowanych zbóż. W czasie wojny do końca 1915 roku, działalność Towarzystwa faktycznie ustała, później uaktywniła się w obronie przed rekwizycjami. Był to jednocześnie czas, w którym kutnowscy ziemianie i włościanie zdali trudny egzamin niesienia pomocy dla wygłodniałych miast. Na apel Towarzystwa Rolniczego, powiat kutnowski przyjmował po dworach i chatach miejskie dzieci, gościł harcerzy przyjeżdżających na letni wypoczynek. Najtrudniejszym bodaj sprawdzianem dla organizacji był okres waśni i sporów przed najazdem bolszewickim, zakończony w niektórych regionach kraju rozłamem Towarzystw i Kółek rolniczych. W Towarzystwie kutnowskim skończyło się na kilku burzliwych posiedzeniach prezesów kółek w Kutnie, ale wszystkie z nich pozostały w starych strukturach. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Towarzystwo i jego członkowie wykazali się po raz drugi hartem ducha i obywatelską postawą. Na wezwanie organizacji utworzono 3 szwadron 2 pułku ułanów, wspomagano inne formacje wojskowe i uciekinierów, postanowiono oddać bez mobilizacji kontyngent koni dla wojska, utworzono po wsiach i gminach Komitety obrony państwa. Gdy zaś przyszedł czas żniw i zasiewów, dopomagano pracą ręczną w tych gospodarstwach, których właściciele i pracownicy poszli bronić Ojczyzny, zaś końmi tam, gdzie uszczuplony inwentarz nie mógł podołać pracy.

W tych wszystkich działaniach niepoślednią rolę odegrał Stanisław Chełchowski, wykazując zdolności organizacyjne i wielkie zalety charakteru. Jego zasługi zostają docenione przez członków Towarzystwa, którzy wybierają go na funkcją wiceprezesa organizacji. Za jego prezesury przychodzą nowe osiągnięcia, włościanie za przykładem większej własności zaczynają drenować swoje pola i wprowadzać zasady rachunkowości, zaś ziemianie dla ułatwienia sobie gospodarki tworzą Koła sąsiedzkie, które na wzór Kółek rolniczych, gromadzą najbliższych sąsiadów i pozwalają lepiej wykorzystać możliwości techniczne i organizacyjne. Towarzystwo powiększa też personel doradczy, przyjmując dwóch nowych instruktorów do spraw hodowlanych i ogrodniczych. Skromny budżet pokrywany dotychczas wyłącznie z środków własnych, z powodu rozbudowy działalności Towarzystwa, zostaje zasilony finansowo przez Sejmik Powiatowy i Ministerstwo rolnictwa. W roku swojego 20 jubileuszu Okręgowe Towarzystwo Rolnicze w Kutnie, liczyło 40 członków bezpośrednich, 41 Kółek rolniczych z 2500 członkami, 3 Koła sąsiedzkie, a budżet organizacji zamykał się kwotą 22000 zł.

Podporucznik z Powstania Warszawskiego

Wybuch II wojny światowej zakończył w życiu Stanisława Chełchowskiego, szczęśliwy i pracowity okres rolniczego trudu na ziemi kutnowskiej. Wysiedlony przez Niemców z majątku, zamieszkał z żoną Jadwigą i dziećmi w Warszawie. Jego syn Michał związany z wojskową konspiracją, wykładał taktykę w podziemnej podchorążówce, został pod pseudonimem “Dąbrowa” bohaterskim obrońcą reduty powstańczej.

Ppor. “Dąbrowa” walczył w Powstaniu Warszawskim w składzie batalionu AK “Nałęcz”, dowodząc plutonem w kompanii por. “Piotra”. Jego szlak powstańczy rozpoczął się na Woli, gdzie w czasie pierwszych dwóch dni jego pluton odpierał ataki niemieckich czołgów i walczył o utrzymania Cmentarza Ewangelickiego. W następnym dniu batalion dostał rozkaz wycofania się na Stare Miasto, z zadaniem obrony klasztoru Kanoniczek, ratusza i więzienia na Daniłowiczowskiej. I tam właśnie, głównie na reducie Kanoniczek, pluton ppor. “Dąbrowy”, spędził ponad dwa tygodnie na ciężkich walkach, trzymając pozycję dzień i noc mimo ogromnej przewagi ogniowej nieprzyjaciela, który używał do złamania powstańczego oporu “goliaty”. Dwa z nich rozwaliły mury kościoła, ale nawet ten fakt nie był w stanie złamać oporu obrońców reduty. Ilekroć Niemcy wdzierali się na pozycje powstańców, ruszało przeciwnatarcie żołnierzy plutonu “Dąbrowy”, wyrzucające nieprzyjaciela z zajętych pozycji. Po dwóch tygodniach walki ataki niemieckie odpierali często i pojedynczy żołnierze. W czasie bohaterskie obrony Kanoniczek ppor. “Dąbrowa” został ciężko ranny w głowę i został wyprowadzony kanałami do Śródmieścia.

Powroty

Po kapitulacji Powstania Michał Chełchowski znalazł się w Milanówku, skąd w 1945 roku wyjechał na Wybrzeże i zamieszkał w Oliwie - Jelitkowie. W czasie komunistycznej nagonki na żołnierzy AK zdecydował się na opuszczenie Polski. W 1946 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Pracował w UNRRA, następnie w centrali ONZ w Nowym Jorku.

Michał Chełchowski co pewien czas przyjeżdzał do kraju, odwiedzał Warszawę, zawsze najbardziej ciągnęło go na Starówkę, gdzie bohatersko walczyło o Kanoniczki. Nie zapominał również o Rustowie, miejscu swojej szczęśliwej i pogodnej młodości.


Powrót