Stanisława z Mineyków Nawicka
W oszmiańskim powiecie dawniej i dziś. Wspomnienia i refleksje
O świecie, którego już nie ma
W Poznaniu dopiero co ukazała się przepięknie wydana książka pt. W oszmiańskim powiecie dawniej i dziś. Wspomnienia i refleksje (54 strony teksty i 30 strony ze zdjęciami). Autorką jest Stanisława z Mineyków Nowicka, reprezentantka jednego z najzasłużeńszych polskich rodów kresowych, zamieszkała obecnie, jak wielu innych ekspatriantów z naszych Ziem Zabranych - w Wielkopolsce. Jest to książka o kresowym środowisku inteligencko-szlacheckim w okresie około 1900-1950, przede wszystkim na Wileńszczyźnie, ale także na Podolu i w Ziemi Lwowskiej.
Był to świat o wyrazistym etosie, w którym niedotrzymanie słowa (nie mówiąc o przysiędze) powodowało wykluczenie ze społeczności, w której honor stał na pierwszym miejscu, w którym miłość Polski była równie naturalna, jak dziś miłość do dolara jest naturalna w Polsce, w którym "tak" znaczyło "tak", "nie" znaczyło "nie". Tego świata już nie ma, przeminął z dymem pożarów. Pozostały tylko jego resztki, ułamki, niedobitki rozrzucone po całym zmerkantylizowanym i skundlonym świecie. Ci ludzie o szlachetnych duszach i prostych jak prawda sercach stanowią "emigrację wewnętrzną" nawet we własnym narodzie, są czymś w rodzaju jakiejś tajemniczej i wielkiej, lecz już wymierającej rasy. Ze swą nieznośną przyzwoitością, uczciwością, patriotyzmem, wrodzonym poczuciem moralności i kultury nie przystają do tzw. "wpółczesności", wyzutej z sumienia i rozumu. Są pozornie niepotrzebni. Dobrze jednak, że od czasu do czasu sięgają po pióro i - wbrew rozpaczy - piszą, pozostawiają po sobie żywe świadectwo tego, że można żyć, czuć, myśleć, postępować inaczej, niż nakazuje owczy pęd czasu, a więc - po polsku, po ludzku. Jak wiadomo scripta manent. Może więc po pokoleniu karłów znów przyjdą olbrzymi, którym szlachetna tradycja pradziadów wyda się mądra, godna naśladowania i kontynuacji. Oni będą takie książki czytać i rozumieć. Będą się z nich uczyć prawdziwego życia.
Stanisława z Mineyków Nowicka spisała swe kresowe wspomnienia (pochodziła z Podola, dzieciństwo spędziła na Wileńszczyźnie) językiem na pozór niewyszukanym, natyralnym, pozbawionym sztucznej ornamentyki i tanich afektacji zewnętrznych, a jednocześnie serdecznym i pełnym uczucia. Tak pisali ongiś swe teksty Melchior Wańkowicz i Antoni Gołubiew, tak do dziś pisze się i mówi w Ziemi Wileńskiej. Na stronach tych wzruszających wspomnień mijają, jak w kalejdoskopie - Kamieniec Podolski, Hubarów, Stara Uszyca, Lwów, Wilno, Bałwaniszki, Oszmiana, Ożyszki, Holszany - cały piękny świat zrujnowany przez bolszewicką nawałę, świat jakże istotowo polski, którego zaledwie żałosne szczątki można dziś odnaleźć na smutnej ziemi, na której jeszcze przecież nie tak dawno kwitł. Nie zabrakło w tych reminiscencjach także Kazachstanu i Syberii, a to dlatego, że nie zabrakło ich w życiu chyba żadnej polskiej rodziny z tamtych terenów.
Szczególną uwagę zwracają na siebie liryczne, wręcz poetyckie fragmenty tych wspomnień, sotyczące życia młodziutkiej wówczas autorki w podwileńskim powiecie oszmiańskim. Wiele jest opisów kresowych obyczajów i zwyczajów, życia rodzinnego i publicznego oraz przecudnej tamtejszej przyrody.
Książka Stanisławy z Mineyków Nowickiej jest pięknym przykładem literatury wspomnieniowej. Książka obok tekstu zawiera kilka map oraz kilkadziesiąt wspaniałych, kolorowych zdjęć. Jedyne zastrzeżenie, które można w zdecydowany sposób wobec tej bibliofilskiej edycji wysunąć, to jej bardzo niski nakład.
Jan Ciechanowicz