Zofia Zinserling
Genealogiczna
łamigłówka
Matkę moją, Hannę z Zembrzuskich Dąbrowską, niemal do śmierci w 1981 roku intrygowało, od kogo wywodzą się jej lubelscy przodkowie, czy istotnie żyli na Mazowszu Zembrzuscy herbu Doliwa, o czym dochodziły ją słuchy, czy mieli potomków, czy ona sama nie jest przypadkiem spokrewniona z aktorką Hanną Zembrzuską.
Na te pytania nie sposób było odpowiedzieć w czasach, które badaniom genealogicznym nie sprzyjały, w których - przeciwnie - ludzie ze szlacheckim pochodzeniem woleli w odpowiedniej rubryce ankiety personalnej podawać się za “inteligencję pracującą”.
Czasy na szczęście się zmieniły, ja zaś przypadkiem wpadłam na ciekawe tropy rodzinne, mam teraz nadzieję dokonać dalszych odkryć, a tym sposobem zaspokoić matczyną i własną ciekawość. Tropy te to:
Do Mordów wybrałam się w lecie 2000 roku i prócz wielokrotnie opisywanego pałacu (zresztą znajdującego się w opłakanym stanie!), z herbem Zembrzuskich, Doliwa, w kartuszu, obejrzałam i sfotografowałam stojącą na miejscowym cmentarzu neogotycką kaplicę z napisem “Grób rodziny Zembrzuskich 1861”.

Prawdziwe rewelacje przyniosła jednak dopiero jesienna wizyta u proboszcza parafii Mordy, księdza kanonika Ryszarda Kordasa, który służył mojej ciotecznej siostrze i mnie nieocenioną pomocą w tych genealogicznych poszukiwaniach. Udostępnił nam m. in. dziewiętnastowieczne księgi parafialne, gdzie znalazłyśmy różne zapisy, dotyczące Zembrzuskich, te zaś ułożyły się w całość po obejrzeniu przez nas w kościele czarnej granitowej tablicy i epitafium. Tablicę, niezbyt już dziś czytelną, dedykowały Jakubowi (zm. 1842) i Mariannie z Dębskich (zm. 1836 [?]) ich dzieci: Michał, Ludwik, Jan i Joanna. Treści epitafium nie podaję, ponieważ jest widoczna na dołączonej reprodukcji.
![]() |
||
Ludwik Zembrzuski Wdzięczny syn dobremu Ojcu |
EPITAFIUM Jan Zembrzuski Pelagia z Wierzbowskich Pochowani w kościółku w grobie
rodzinnym Ku czci i wspomnieniu |
Michał Zembrzuski Zasłużonemu w sprawie krajowej |
|
||
Jak z obu napisów wynika, Mordy stanowiły własność trzech pokoleń Zembrzuskich. Wszelkie wiadomości o nich podaję w formie cytatów z: Ks. Stanisław Byczyński, “Historia parafii Mordy”, Tom I, W.S.D. Nowe Opole 1994.
“Dobrze, że znalazł się nabywca i odkupił dobra w 1827 roku. Był nim Jakub Zembrzuski, herbu Doliwa. Niewiele o tym rodzie mówią herbarze. Nowy właściciel, chcąc naprawić gospodarstwo, wymagające bardzo dużego wkładu, sprzedał część majątku, za co odbudował pałac, dodając dwa skrzydła. Zaprowadził bardziej nowoczesną gospodarkę rolną i chciał ją trochę uprzemysłowić, założył więc browar do wyrobu piwa. Zatroszczył się też o samo miasto: zbudował szpital, założył szkółkę elementarną, zaopatrzył straż pożarną.” [s. 66].
Spis przedmiotów w kościele i zakrystii z 19 września 1883 roku podpisał m. in. Jan Zembrzuski - prezes dozoru. Dalej na stronie 112 znajduje się informacja:
“ - Na chórze
umieszczony jest o r g a n o czternastu głosach, nowo
odrestaurowany... - Kronika podaje pod datą 29 września 1852
roku o odnowieniu przez organmistrza Popkiewicza, staraniem
proboszcza, ks. Aleksandrowicza, z pomocą Jana i Michała
Zembrzuskich i ofiar zbieranych przez wikariusza ks. Nikodema Małachowskiego,
przy czym powiększony został o dwa głosy pedałowe...
Pod datą 30 lipca 1858 roku Jan Zembrzuski sprawił dwie lampy
wiszące na trzech łańcuszkach... platerowane...
13 grudnia 1854 - Kosztem Jana Zembrzuskiego odnowiony ołtarz
wielki, ambona, chrzcielnica, loża, stalle i balustrada... Koszt
wynosił 1.500 złp.”
“27 czerwca 1852 roku. Jan Zembrzuski własnym kosztem odnowił w Warszawie złota i srebra, a mianowicie:
W 1857 roku Jan Zembrzuski
sprawił ubrania dla 4-ch ministrantów służących do Mszy św.:
spódniczki z sukna pąsowego, z tyleż kołnierzami i pelerynami,
obszytymi galonem szychowym żółtym, i komeżki obszyte wąską
koronką, a także pary butów, aby ubrania były jednakowe i nie
brudzono błotem stopni ołtarza.
W 1860 roku ze starych potłuczonych dzwonków przelano w
Warszawie 6 sztuk średnich dzwonków do posługi przy
odprawianiu Mszy św.; dwa odstąpiono do Czołomyj. Koszt
kolatora.
W 1859 roku kolator swoim kosztem odnowił monstrancję i sprawił
do niej futerał skórzany.
To tylko mała cząstka darów i ofiar kolatora Jana
Zembrzuskiego. Już z tego widać, że był bardzo hojny dla kościoła.
Ale dary i ofiary płynęły bardzo często i od jego żony i
krewnych. Chyba za każdym pobytem w Warszawie, a tym bardziej za
granicą, coś przywoził: naczynie do chorych, 2 stuły, później
jeszcze 4, ornat biały, ornat czerwony z aksamitu amarantowego.
Wielokrotnie ponosił koszty odnowienia ołtarzy i kościoła. To
był prawdziwy opiekun.” [s. 113]
[Józef Buchbinder] “... dopiero później znalazł się w Mordach. Odkrył jego talenty i zaopiekował się nim Michał Zembrzuski, brat Jana, i umożliwił mu studia. Pod jego wpływem Józef Buchbinder przyjął chrzest. Przygotowany zapewne przez wikariusza ks. Nikodema Małachowskiego, wobec niego i Michała Zembrzuskiego złożył wyznanie wiary, a chrztu udzielił proboszcz ks. Wincenty Aleksandrowicz. Chrzestnymi byli: Józef Iżycki i Karolina Iżycka.
Dzięki opiece (a zapewne i funduszom) Zembrzuskich był uczniem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1857-62. Podczas przerw w nauce przebywał w Mordach i odwdzięczał się, a zarazem zarabiał na naukę malując do kościoła. Są dokładne notatki ks. Aleksandrowicza w Kronice.
W 1861 roku odnowione zostały dwa ołtarze w kaplicach Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, pod kierunkiem Krukowskiego z Warszawy. Jednocześnie przybyły nowe obrazy namalowane przez Józefa Buchbindera.
W następnych latach Buchbinder namalował antepedia do ołtarzy bocznych: z imieniem Jezusa i Maryi. W 1863 roku podobne antepedium przysłał z Monachium, olejne na płótnie: trzy główki aniołów i u dołu zwinięty wąż - symbol wiary w Zbawiciela. I jeszcze w 1868 roku notatka mówi o dwóch obrazach Buchbindera, nie podając jakie, być może Jana, Pelagii, Ludwika i Michała Zembrzuskich do epitafium...” [s. 114-15]
“Dnia 18 lipca 1861 roku zmarła Pelagia z Wierzbickich, żona Jana Zembrzuskiego, we Wrocławiu. Ciało jej przywiezione zostało złożone pod kończącą się kaplicą św. Rocha. A zatem Zembrzuski już wiedział o bliskim zgonie żony i wcześniej zaczął budować kaplicę murowaną [...] 3 czerwca 1862 roku nastąpiło poświęcenie samej kaplicy, co dopełnił zaproszony Beniamin Piotr Paweł S z y m a ń s k i , Biskup Podlaski, przy licznym zgromadzeniu ludu i duchowieństwa. On też odprawił w tej kaplicy pierwszą Mszę św. w intencji fundatorów rodziny Zembrzuskich, żyjących i zmarłych. Na dole krypta przygotowana na groby całej rodziny [...]
Zembrzuski zaopatrzył kaplicę we wszelki sprzęt liturgiczny i użyteczny. Na małym chórku znalazł się 14-głosowy melodikon, czyli mały organ. Taka pamiątka pozostała w parafii po tej zacnej, głęboko wierzącej rodzinie. W kościele parafialnym zostało wykonane epitafium z fotografiami.” [s. 116]
“... A właśnie w tym czasie spalił się kościół unicki w Czołomyjach i kolator Zembrzuski zbudował nowy, murowany...” [s. 128]
“J a n Z e m b r z u s k i , długoletni dziedzic majątku Mordy z przynależnościami i hojny kolator kościoła parafialnego, zmarł 12 grudnia 1876 roku. Żył lat 78. Był bezdzietny. Wcześniej usynowił swego bratanka, syna Ludwika, imieniem: J a n T e o d o r E n g e l b e r t. Nazywano go Janem II. On to w kościele obok ołtarza Krzyża Świętego wystawił wspaniałe epitafium: ojcu, rodzicom przybranym i stryjowi Michałowi. Portrety namalował Józef Buchbinder swoim dobrodziejom.” [s. 141]
“Gospodarowanie na roli w tym okresie było bardzo trudne i niejedna fortuna upadła. Resztki zazwyczaj ratowano kolonizacją, czyli parcelacją między drobniejszych nabywców. Tak nastąpiło i z dobrami Mordy. Dziedzic Zembrzuski raz po raz popadał w długi i był zmuszony do parcelacji. Nabywcy byli liczni, ponieważ panował wielki głód ziemi [...]
W tymże 1912 roku Jan
Zembrzuski odprzedaje pozostały majątek Mordy. Nabywcą była
rodzina
P r z e w ł o c k i c h .” [s. 142]
“... Jan Zembrzuski prowadził gospodarstwo przez 40 lat i podniósł je z upadku. On to odbudował i odnowił pałac, dając mu klasycystyczny wygląd. Jego następca, Jan II, bardziej go rozbudował i uczynił z Mordów rezydencję niemal magnacką." [s. 195]
Tyle o Zembrzuskich z Mordów. Nie wiem dlaczego majątek odziedziczył Jan, może właśnie dlatego, że z trzech synów Jakuba był chyba najmłodszy. Ludwik musiał się usamodzielnić znacznie wcześniej, skoro już w latach trzydziestych XIX wieku dzierżawił dobra Jaszczów, zapewne to on też nabył w 1836 roku dobra Leśce “od poprzednich i uznanych Właścicieli iakoto: Scholastyki z Ligowskich Hebdowej, Ludwiki z Ligowskich Zembrzuskiej, Antoniego, Joanny i Alexego Ligowskich Rodzeństwa za Summę szacónkową Sto czterdzieści tysięcy złotych polskich w śrebrze mocą Kontraktu Kupna-przedaży[...]”, co poświadcza Wyiątek z Wykazu hypotecznego” z 1845 roku. Czyżby je kupił od własnej żony i jej rodzeństwa? Bo przecież Ludwik z Jaszczowa i Brzezic żonaty był z Ludwiką z Ligowskich i miał z nią wspomnianego już syna, Jana II, i pięcioro innych dzieci.
Kserokopię karty z “Wykazu hypotecznego” załączam jako ilustrację.


Odpisy metryk potomstwa Ludwika i Ludwiki Zembrzuskich przytaczam w takiej postaci, w jakiej dostałam je od pana Świetlickiego:
“Akt 34. Działo się w Mieście Biskupicach 9 marca 1836 roku. Stawił się Ludwik Zembrzuski, dzierżawca Dóbr Jaszczowa z przyległościami w wsi Jaszczowie zamieszkały, lat 40 liczący, w obecności Jakóba Zembrzuskiego lat 70, także w Jaszczowie mieszkającego, i Wielmożnego Józefa Popławskiego Dziedzica Dóbr Łysołaj, lat 32 mającego, i ukazał nam dziecię płci żeńskiej, urodzone w Jaszczowie w dniu szóstym bieżącego roku o godz. Jedenastej z rana z jego małżonki Ludwiki z Ligowskich, lat 23 liczącej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym nadane zostały imiona Pelagia Wiktoryna Ludwika, a rodzicami chrzestnymi byli wyżej wspomniani Jakób Zembrzuski i Ludwika Popławska Zembrzuska.
Akt 129 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 9 września [?] 1838 roku. Stawił się Ludwik Zembrzuski, dzierżawca Dóbr Jaszczowa z przyległościami, w Jaszczowie zamieszkały, lat 42 liczący [?] dopełnione zostały ceremonie chrztu świętego nad synem Jego Władysławem Feliksem Jakubem urodz. w Jaszczowie 30 listopada [?] roku bieżącego z małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 25 liczącej. Rodzicami chrzestnymi byli: Natalia Kicka, Jenerałowa byłych Wojsk Polskich, i Wielmożny Jakób Zembrzuski. Asystowali Wielmożny Michał Zembrzuski, Pułkownik byłych Wojsk Polskich, z Panną Ludwiką Kicką.
Akt 172 Działo się w Mieście Biskupicach 12 XI 1839 roku. Na żądanie Ludwika Zembrzuskiego, dzierżawcy Dóbr Jaszczowa z przyległościami, w obecności x. Jana Skolimowskiego, prob. par. Zamuntowskiej we wsi Lanenbowice, lat 34, i x. Jana Kawelka, wik. Biskupickiego, lat 30, okazał nam dziecię płci męskiej urodz. w Jaszczowie 7 bież. mies. z małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 26 liczącej. Dziecięciu temu dano imiona Jan Teodor Engelbert. Chrzestnymi byli Jan Skolimowski, Joanna Ligowska i ks. Treliński pro[...]
Akt 92 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 20 czerwca 1842 r. O godz. 4 pp. stawił się Wielmożny Ludwik Zembrzuski, Dziedzic Dóbr Brzezice z przyległościami, w wsi Brzezicach zamieszkały, lat 45 liczący, w obecności Stanisława Łukomskiego, lat 50, i Szymona Persony, lat 35, radnych włościan gospodarzy we wsi Brzezicach mieszkających. Pokazał Nam dziecię płci żeńskiej, urodzone dnia 3 czerwca o godzinie 7 pp. we wsi Brzezicach z Jego Małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 29 liczącej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostało imię: Michalina Klotylda, a rodzicami chrzestnymi byli Wielmożny Ksiądz Proboszcz J. Kawelka z Wielmożną Magdaleną Ligowską. Akt stawającym przeczytany przez Nas i Ojca podpisany. Świadkowie pisać nie umieją.
Akt 162 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 19 lutego 1845 roku na żądanie Wielmożnego Ludwika Zembrzuskiego, dziedzica Dóbr Brzezic z przyległościami, w Brzezicach mieszkającego, lat 50 mającego, dopełnione zostały ceremonie chrztu świętego nad córką Jego Ludwiką Palemirą dwóch imion, urodzoną w Jaszczowie w dniu 20 marca 1841 r., ochrzczoną z wody tylko w dniu swego urodzenia dla słabości. Rodzicami chrzestnymi byli: Wielmożny Józef Popławski z Pelagią Zembrzuską, asystowali Wielmożny Alojzy [może Alexy, brat Ludwiki z Ligowskich Zembrzuskiej?] Ligowski z Ludwiką Chrzanowską.
Akt 164 Działo się w mieście Biskupicach dnia 19 listopada 1845 roku o 2 pp. Stawił się Wielmożny Ludwik Zembrzuski, Dziedzic Dóbr Brzezice z przyległościami, w wsi Brzezice mieszkający, lat 50, w obecności Wielmożnego Józefa Popławskiego, lat 40 mającego, Dziedzica Łysołaj z przyległościami, w wsi Łysołajach mieszkającego, i Alojzego [?] Ligowskiego, lat 30 mającego, Dziedzica Siedliszczek, w wsi Siedliszczki mieszkającego, i okazał nam dziecię płci męskiej, urodzone w Brzezicach w dniu 21 października o godz. 12 w południe z Jego małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 32 mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym odbytym w dniu dzisiejszym nadane zostały imiona Michał Alfons i Jakób, a rodzicami jego chrzestnymi byli Wielmożny Michał Zembrzuski z Elżbietą Potocką, asystowali Antoni Słomczyński i Antonina Groer.
W metrykach biskupickich występuje również Ludwika z Zembrzuskich, jak wynika z zapisów urodzona w 1812 lub 1814 roku, żona Józefa Popławskiego, dziedzica Łysołaj i Biskupic, która miała z nim córkę Józefę Eustarhię Bronisławę, urodzoną 20 września 1840 roku, i syna Zygmunta Ludwika Fabiana, urodzonego 21 stycznia 1844 roku. Ta Ludwika z Zembrzuskich umarła zapewne przy porodzie, bo Józef Popławski już 29 listopada 1845 roku okazał księdzu w Biskupicach kolejnego syna, urodzonego z Ludwiki z Zawadzkich.
Ciekawi mnie, kim była ta młodo zmarła Ludwika, czy przypadkiem nie siostrą mojego prapradziadka Bartłomieja Ludwika, ożenionego z Anną Kurzątkowską, który w 1858 roku nabył w drodze publicznej licytacji majątek Moniaki z folwarkami Wierzbicą i Okręglicą, w ówczesnym powiecie zamojskim, okręgu kraśnickim. Mówiło się, że mój prapradziadek, używający imienia Ludwik, miał siostrę, zmarłą młodo, w wieku 15 lat, lecz metryki bywały wówczas niedokładne, co widać na pierwszy rzut oka.
Zgodnie z przekazem rodzinnym, nie potwierdzonym żadnymi dokumentami, Bartłomiej Ludwik był synem Antoniego, niewykluczone, iż brata Jakuba z Mordów. Między Zembrzuskimi z Mordów i Brzezic a tymi z Moniak musiało zachodzić pokrewieństwo, skoro moje babki przechowywały zdjęcie Michaliny Zembrzuskiej, sądząc po dziewiętnastowiecznej tiurniurze właśnie tej Michaliny Klotyldy, która w 1842 urodziła się w Brzezicach, a mogłaby być ich ciotką.

Kim jednak był ów Oleś Zembrzuski, któremu nie znany z nazwiska młody ksiądz Ludwik podarował swoją fotografię?

Nie ulega chyba żadnej wątpliwości, iż konia z rzędem dałabym za każdą informację o protoplastach Jakuba Zembrzuskiego z Mordów, choćby tylko tych, którzy żyli w wieku osiemnastym, bo to umożliwiłoby mi dalsze poszukiwania.
Jedyną nadzieję na rozwiązanie powyższej trudnej genealogicznej łamigłówki pokładam w tym, że żyją jeszcze potomkowie Zembrzuskich z Brzezic albo Jana II z Mordów, o ile miał dzieci, że mają stare rodzinne papiery i pomogą mi ustalić powiązania, jakich nie podają herbarze.
Za pośrednictwem Strony internetowej Związku Szlachty Polskiej i pisma “Verbum Nobile” zwracam się z serdeczną prośbą o taką pomoc, przekonana, że wreszcie odnajdę nieznanych krewniaków. Pięknie byłoby zorganizować podobny jak w Stężycy Stężyckich, zjazd rodzinny Zembrzuskich, na przykład w Mordach.