Zofia Zinserling
Genealogiczna łamigłówka

Matkę moją, Hannę z Zembrzuskich Dąbrowską, niemal do śmierci w 1981 roku intrygowało, od kogo wywodzą się jej lubelscy przodkowie, czy istotnie żyli na Mazowszu Zembrzuscy herbu Doliwa, o czym dochodziły ją słuchy, czy mieli potomków, czy ona sama nie jest przypadkiem spokrewniona z aktorką Hanną Zembrzuską.

Na te pytania nie sposób było odpowiedzieć w czasach, które badaniom genealogicznym nie sprzyjały, w których - przeciwnie - ludzie ze szlacheckim pochodzeniem woleli w odpowiedniej rubryce ankiety personalnej podawać się za “inteligencję pracującą”.

Czasy na szczęście się zmieniły, ja zaś przypadkiem wpadłam na ciekawe tropy rodzinne, mam teraz nadzieję dokonać dalszych odkryć, a tym sposobem zaspokoić matczyną i własną ciekawość. Tropy te to:

  1. ustna informacja o grobowcu Zembrzuskich w Mordach koło Siedlec;
  2. nadesłane mi przez pana Lucjana Świetlickiego, regionalistę z Piask, odpisy metryk z ksiąg parafialnych w Biskupicach nad Giełczwią;
  3. wyjątek z wykazu hipotecznego dóbr Leśce, które ongiś należały do Dąbrowskich, moich przodków po mieczu, a które w 1836 roku nabył Ludwik Zembrzuski od pięciorga rodzeństwa Ligowskich, aby rok później sprzedać je z zyskiem trzynastu tysięcy złotych polskich;
  4. zdjęcie nieznanego księdza, dedykowane “Olesiowi Zembrzuskiemu”, a znajdujące się w papierach moich ciotecznych babek wraz z fotografią podpisaną: “Michalina Zembrzuska”.

Do Mordów wybrałam się w lecie 2000 roku i prócz wielokrotnie opisywanego pałacu (zresztą znajdującego się w opłakanym stanie!), z herbem Zembrzuskich, Doliwa, w kartuszu, obejrzałam i sfotografowałam stojącą na miejscowym cmentarzu neogotycką kaplicę z napisem “Grób rodziny Zembrzuskich 1861”.

Prawdziwe rewelacje przyniosła jednak dopiero jesienna wizyta u proboszcza parafii Mordy, księdza kanonika Ryszarda Kordasa, który służył mojej ciotecznej siostrze i mnie nieocenioną pomocą w tych genealogicznych poszukiwaniach. Udostępnił nam m. in. dziewiętnastowieczne księgi parafialne, gdzie znalazłyśmy różne zapisy, dotyczące Zembrzuskich, te zaś ułożyły się w całość po obejrzeniu przez nas w kościele czarnej granitowej tablicy i epitafium. Tablicę, niezbyt już dziś czytelną, dedykowały Jakubowi (zm. 1842) i Mariannie z Dębskich (zm. 1836 [?]) ich dzieci: Michał, Ludwik, Jan i Joanna. Treści epitafium nie podaję, ponieważ jest widoczna na dołączonej reprodukcji.

   

Ludwik Zembrzuski
Właściciel Dóbr Brzezice
tamże zmarły d. 9 maja 1852
Żył lat 54

Wdzięczny syn dobremu Ojcu
poświęca ten pomnik

EPITAFIUM
RODZINY ZEMBRZUSKICH

Jan Zembrzuski
Sędzia pokoju
Właściciel Dóbr Mordy
Tu zmarły dnia 12 grudnia 1876 r.
Żył lat 78

Pelagia z Wierzbowskich
Zembrzuska
Zmarła we Wrocławiu dnia 18 lipca 1861
Żyła lat 58

Pochowani w kościółku w grobie rodzinnym
którego byli fundatorami

Ku czci i wspomnieniu
ten pomnik wznosi
Synowiec - a syn przybrany

Michał Zembrzuski
Pułkownik b. Wojsk Polskich
Oficer Gwardii Napoleona I
Kawaler Krzyżów
Virtuti Militari i Św. Heleny
Zmarły w Warszawie
d. 20 września 1865 r.
Żył lat 71

Zasłużonemu w sprawie krajowej
Synowiec stawia ten pomnik


Modlitwom pobożnym poleca się ich dusze

Jak z obu napisów wynika, Mordy stanowiły własność trzech pokoleń Zembrzuskich. Wszelkie wiadomości o nich podaję w formie cytatów z: Ks. Stanisław Byczyński, “Historia parafii Mordy”, Tom I, W.S.D. Nowe Opole 1994.

“Dobrze, że znalazł się nabywca i odkupił dobra w 1827 roku. Był nim Jakub Zembrzuski, herbu Doliwa. Niewiele o tym rodzie mówią herbarze. Nowy właściciel, chcąc naprawić gospodarstwo, wymagające bardzo dużego wkładu, sprzedał część majątku, za co odbudował pałac, dodając dwa skrzydła. Zaprowadził bardziej nowoczesną gospodarkę rolną i chciał ją trochę uprzemysłowić, założył więc browar do wyrobu piwa. Zatroszczył się też o samo miasto: zbudował szpital, założył szkółkę elementarną, zaopatrzył straż pożarną.” [s. 66].

Spis przedmiotów w kościele i zakrystii z 19 września 1883 roku podpisał m. in. Jan Zembrzuski - prezes dozoru. Dalej na stronie 112 znajduje się informacja:

“ - Na chórze umieszczony jest o r g a n o czternastu głosach, nowo odrestaurowany... - Kronika podaje pod datą 29 września 1852 roku o odnowieniu przez organmistrza Popkiewicza, staraniem proboszcza, ks. Aleksandrowicza, z pomocą Jana i Michała Zembrzuskich i ofiar zbieranych przez wikariusza ks. Nikodema Małachowskiego, przy czym powiększony został o dwa głosy pedałowe...
Pod datą 30 lipca 1858 roku Jan Zembrzuski sprawił dwie lampy wiszące na trzech łańcuszkach... platerowane...
13 grudnia 1854 - Kosztem Jana Zembrzuskiego odnowiony ołtarz wielki, ambona, chrzcielnica, loża, stalle i balustrada... Koszt wynosił 1.500 złp.”

“27 czerwca 1852 roku. Jan Zembrzuski własnym kosztem odnowił w Warszawie złota i srebra, a mianowicie:

  1. kielich srebrny odczyszczony i wewnątrz odzłocony;
  2. dwa kielichy srebrne wewnątrz i zewnątrz odzłocone;
  3. pięć paten całkiem pozłocone;
  4. naczynie do chorych zreperowane i odzłocone;
  5. krzyż srebrny ręczny dla celebransa odzłocony.

W 1857 roku Jan Zembrzuski sprawił ubrania dla 4-ch ministrantów służących do Mszy św.: spódniczki z sukna pąsowego, z tyleż kołnierzami i pelerynami, obszytymi galonem szychowym żółtym, i komeżki obszyte wąską koronką, a także pary butów, aby ubrania były jednakowe i nie brudzono błotem stopni ołtarza.
W 1860 roku ze starych potłuczonych dzwonków przelano w Warszawie 6 sztuk średnich dzwonków do posługi przy odprawianiu Mszy św.; dwa odstąpiono do Czołomyj. Koszt kolatora.
W 1859 roku kolator swoim kosztem odnowił monstrancję i sprawił do niej futerał skórzany.
To tylko mała cząstka darów i ofiar kolatora Jana Zembrzuskiego. Już z tego widać, że był bardzo hojny dla kościoła. Ale dary i ofiary płynęły bardzo często i od jego żony i krewnych. Chyba za każdym pobytem w Warszawie, a tym bardziej za granicą, coś przywoził: naczynie do chorych, 2 stuły, później jeszcze 4, ornat biały, ornat czerwony z aksamitu amarantowego. Wielokrotnie ponosił koszty odnowienia ołtarzy i kościoła. To był prawdziwy opiekun.”
[s. 113]

[Józef Buchbinder] “... dopiero później znalazł się w Mordach. Odkrył jego talenty i zaopiekował się nim Michał Zembrzuski, brat Jana, i umożliwił mu studia. Pod jego wpływem Józef Buchbinder przyjął chrzest. Przygotowany zapewne przez wikariusza ks. Nikodema Małachowskiego, wobec niego i Michała Zembrzuskiego złożył wyznanie wiary, a chrztu udzielił proboszcz ks. Wincenty Aleksandrowicz. Chrzestnymi byli: Józef Iżycki i Karolina Iżycka.

Dzięki opiece (a zapewne i funduszom) Zembrzuskich był uczniem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1857-62. Podczas przerw w nauce przebywał w Mordach i odwdzięczał się, a zarazem zarabiał na naukę malując do kościoła. Są dokładne notatki ks. Aleksandrowicza w Kronice.

W 1861 roku odnowione zostały dwa ołtarze w kaplicach Pana Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, pod kierunkiem Krukowskiego z Warszawy. Jednocześnie przybyły nowe obrazy namalowane przez Józefa Buchbindera.

  1. Obraz Najśw. Maryi Panny, 12 stóp wysokości i 7 szerokości, skopiowany z dawnego mocno podniszczonego, pod okiem dyrektora Szkoły Kaniowskiego i profesora Hadziewicza, według Carlo Moratti. Na ten obraz złożyła ofiarę Róża Sawicka 500 złp, a kolator dołożył 333 złp.
  2. Obraz św. Józefa z Dzieciątkiem Jezus, w ramach złoconych, okrągłych, umieszczony w górnej części ołtarza Matki Bożej. Namalowany gratis.
  3. Obraz Anioła Stróża w górnej części ołtarza Pana Jezusa, także gratis.
  4. Obraz Chrztu Pana Jezusa w Jordanie, umieszczony nad chrzcielnicą, w miejsce dawnej płaskorzeźby. Gratis.

W następnych latach Buchbinder namalował antepedia do ołtarzy bocznych: z imieniem Jezusa i Maryi. W 1863 roku podobne antepedium przysłał z Monachium, olejne na płótnie: trzy główki aniołów i u dołu zwinięty wąż - symbol wiary w Zbawiciela. I jeszcze w 1868 roku notatka mówi o dwóch obrazach Buchbindera, nie podając jakie, być może Jana, Pelagii, Ludwika i Michała Zembrzuskich do epitafium...” [s. 114-15]

“Dnia 18 lipca 1861 roku zmarła Pelagia z Wierzbickich, żona Jana Zembrzuskiego, we Wrocławiu. Ciało jej przywiezione zostało złożone pod kończącą się kaplicą św. Rocha. A zatem Zembrzuski już wiedział o bliskim zgonie żony i wcześniej zaczął budować kaplicę murowaną [...] 3 czerwca 1862 roku nastąpiło poświęcenie samej kaplicy, co dopełnił zaproszony Beniamin Piotr Paweł S z y m a ń s k i , Biskup Podlaski, przy licznym zgromadzeniu ludu i duchowieństwa. On też odprawił w tej kaplicy pierwszą Mszę św. w intencji fundatorów rodziny Zembrzuskich, żyjących i zmarłych. Na dole krypta przygotowana na groby całej rodziny [...]

Zembrzuski zaopatrzył kaplicę we wszelki sprzęt liturgiczny i użyteczny. Na małym chórku znalazł się 14-głosowy melodikon, czyli mały organ. Taka pamiątka pozostała w parafii po tej zacnej, głęboko wierzącej rodzinie. W kościele parafialnym zostało wykonane epitafium z fotografiami.” [s. 116]

“... A właśnie w tym czasie spalił się kościół unicki w Czołomyjach i kolator Zembrzuski zbudował nowy, murowany...” [s. 128]

“J a n Z e m b r z u s k i , długoletni dziedzic majątku Mordy z przynależnościami i hojny kolator kościoła parafialnego, zmarł 12 grudnia 1876 roku. Żył lat 78. Był bezdzietny. Wcześniej usynowił swego bratanka, syna Ludwika, imieniem: J a n T e o d o r E n g e l b e r t. Nazywano go Janem II. On to w kościele obok ołtarza Krzyża Świętego wystawił wspaniałe epitafium: ojcu, rodzicom przybranym i stryjowi Michałowi. Portrety namalował Józef Buchbinder swoim dobrodziejom.” [s. 141]

“Gospodarowanie na roli w tym okresie było bardzo trudne i niejedna fortuna upadła. Resztki zazwyczaj ratowano kolonizacją, czyli parcelacją między drobniejszych nabywców. Tak nastąpiło i z dobrami Mordy. Dziedzic Zembrzuski raz po raz popadał w długi i był zmuszony do parcelacji. Nabywcy byli liczni, ponieważ panował wielki głód ziemi [...]

W tymże 1912 roku Jan Zembrzuski odprzedaje pozostały majątek Mordy. Nabywcą była rodzina
P r z e w ł o c k i c h .”
[s. 142]

“... Jan Zembrzuski prowadził gospodarstwo przez 40 lat i podniósł je z upadku. On to odbudował i odnowił pałac, dając mu klasycystyczny wygląd. Jego następca, Jan II, bardziej go rozbudował i uczynił z Mordów rezydencję niemal magnacką." [s. 195]

Tyle o Zembrzuskich z Mordów. Nie wiem dlaczego majątek odziedziczył Jan, może właśnie dlatego, że z trzech synów Jakuba był chyba najmłodszy. Ludwik musiał się usamodzielnić znacznie wcześniej, skoro już w latach trzydziestych XIX wieku dzierżawił dobra Jaszczów, zapewne to on też nabył w 1836 roku dobra Leśce “od poprzednich i uznanych Właścicieli iakoto: Scholastyki z Ligowskich Hebdowej, Ludwiki z Ligowskich Zembrzuskiej, Antoniego, Joanny i Alexego Ligowskich Rodzeństwa za Summę szacónkową Sto czterdzieści tysięcy złotych polskich w śrebrze mocą Kontraktu Kupna-przedaży[...]”, co poświadcza Wyiątek z Wykazu hypotecznego” z 1845 roku. Czyżby je kupił od własnej żony i jej rodzeństwa? Bo przecież Ludwik z Jaszczowa i Brzezic żonaty był z Ludwiką z Ligowskich i miał z nią wspomnianego już syna, Jana II, i pięcioro innych dzieci.

Kserokopię karty z “Wykazu hypotecznego” załączam jako ilustrację.


Odpisy metryk potomstwa Ludwika i Ludwiki Zembrzuskich przytaczam w takiej postaci, w jakiej dostałam je od pana Świetlickiego:

“Akt 34. Działo się w Mieście Biskupicach 9 marca 1836 roku. Stawił się Ludwik Zembrzuski, dzierżawca Dóbr Jaszczowa z przyległościami w wsi Jaszczowie zamieszkały, lat 40 liczący, w obecności Jakóba Zembrzuskiego lat 70, także w Jaszczowie mieszkającego, i Wielmożnego Józefa Popławskiego Dziedzica Dóbr Łysołaj, lat 32 mającego, i ukazał nam dziecię płci żeńskiej, urodzone w Jaszczowie w dniu szóstym bieżącego roku o godz. Jedenastej z rana z jego małżonki Ludwiki z Ligowskich, lat 23 liczącej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym nadane zostały imiona Pelagia Wiktoryna Ludwika, a rodzicami chrzestnymi byli wyżej wspomniani Jakób Zembrzuski i Ludwika Popławska Zembrzuska.

Akt 129 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 9 września [?] 1838 roku. Stawił się Ludwik Zembrzuski, dzierżawca Dóbr Jaszczowa z przyległościami, w Jaszczowie zamieszkały, lat 42 liczący [?] dopełnione zostały ceremonie chrztu świętego nad synem Jego Władysławem Feliksem Jakubem urodz. w Jaszczowie 30 listopada [?] roku bieżącego z małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 25 liczącej. Rodzicami chrzestnymi byli: Natalia Kicka, Jenerałowa byłych Wojsk Polskich, i Wielmożny Jakób Zembrzuski. Asystowali Wielmożny Michał Zembrzuski, Pułkownik byłych Wojsk Polskich, z Panną Ludwiką Kicką.

Akt 172 Działo się w Mieście Biskupicach 12 XI 1839 roku. Na żądanie Ludwika Zembrzuskiego, dzierżawcy Dóbr Jaszczowa z przyległościami, w obecności x. Jana Skolimowskiego, prob. par. Zamuntowskiej we wsi Lanenbowice, lat 34, i x. Jana Kawelka, wik. Biskupickiego, lat 30, okazał nam dziecię płci męskiej urodz. w Jaszczowie 7 bież. mies. z małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 26 liczącej. Dziecięciu temu dano imiona Jan Teodor Engelbert. Chrzestnymi byli Jan Skolimowski, Joanna Ligowska i ks. Treliński pro[...]

Akt 92 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 20 czerwca 1842 r. O godz. 4 pp. stawił się Wielmożny Ludwik Zembrzuski, Dziedzic Dóbr Brzezice z przyległościami, w wsi Brzezicach zamieszkały, lat 45 liczący, w obecności Stanisława Łukomskiego, lat 50, i Szymona Persony, lat 35, radnych włościan gospodarzy we wsi Brzezicach mieszkających. Pokazał Nam dziecię płci żeńskiej, urodzone dnia 3 czerwca o godzinie 7 pp. we wsi Brzezicach z Jego Małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 29 liczącej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym w dniu dzisiejszym odbytym nadane zostało imię: Michalina Klotylda, a rodzicami chrzestnymi byli Wielmożny Ksiądz Proboszcz J. Kawelka z Wielmożną Magdaleną Ligowską. Akt stawającym przeczytany przez Nas i Ojca podpisany. Świadkowie pisać nie umieją.

Akt 162 Działo się w Mieście Biskupicach dnia 19 lutego 1845 roku na żądanie Wielmożnego Ludwika Zembrzuskiego, dziedzica Dóbr Brzezic z przyległościami, w Brzezicach mieszkającego, lat 50 mającego, dopełnione zostały ceremonie chrztu świętego nad córką Jego Ludwiką Palemirą dwóch imion, urodzoną w Jaszczowie w dniu 20 marca 1841 r., ochrzczoną z wody tylko w dniu swego urodzenia dla słabości. Rodzicami chrzestnymi byli: Wielmożny Józef Popławski z Pelagią Zembrzuską, asystowali Wielmożny Alojzy [może Alexy, brat Ludwiki z Ligowskich Zembrzuskiej?] Ligowski z Ludwiką Chrzanowską.

Akt 164 Działo się w mieście Biskupicach dnia 19 listopada 1845 roku o 2 pp. Stawił się Wielmożny Ludwik Zembrzuski, Dziedzic Dóbr Brzezice z przyległościami, w wsi Brzezice mieszkający, lat 50, w obecności Wielmożnego Józefa Popławskiego, lat 40 mającego, Dziedzica Łysołaj z przyległościami, w wsi Łysołajach mieszkającego, i Alojzego [?] Ligowskiego, lat 30 mającego, Dziedzica Siedliszczek, w wsi Siedliszczki mieszkającego, i okazał nam dziecię płci męskiej, urodzone w Brzezicach w dniu 21 października o godz. 12 w południe z Jego małżonki Wielmożnej Ludwiki z Ligowskich, lat 32 mającej. Dziecięciu temu na chrzcie świętym odbytym w dniu dzisiejszym nadane zostały imiona Michał Alfons i Jakób, a rodzicami jego chrzestnymi byli Wielmożny Michał Zembrzuski z Elżbietą Potocką, asystowali Antoni Słomczyński i Antonina Groer.

W metrykach biskupickich występuje również Ludwika z Zembrzuskich, jak wynika z zapisów urodzona w 1812 lub 1814 roku, żona Józefa Popławskiego, dziedzica Łysołaj i Biskupic, która miała z nim córkę Józefę Eustarhię Bronisławę, urodzoną 20 września 1840 roku, i syna Zygmunta Ludwika Fabiana, urodzonego 21 stycznia 1844 roku. Ta Ludwika z Zembrzuskich umarła zapewne przy porodzie, bo Józef Popławski już 29 listopada 1845 roku okazał księdzu w Biskupicach kolejnego syna, urodzonego z Ludwiki z Zawadzkich.

Ciekawi mnie, kim była ta młodo zmarła Ludwika, czy przypadkiem nie siostrą mojego prapradziadka Bartłomieja Ludwika, ożenionego z Anną Kurzątkowską, który w 1858 roku nabył w drodze publicznej licytacji majątek Moniaki z folwarkami Wierzbicą i Okręglicą, w ówczesnym powiecie zamojskim, okręgu kraśnickim. Mówiło się, że mój prapradziadek, używający imienia Ludwik, miał siostrę, zmarłą młodo, w wieku 15 lat, lecz metryki bywały wówczas niedokładne, co widać na pierwszy rzut oka.

Zgodnie z przekazem rodzinnym, nie potwierdzonym żadnymi dokumentami, Bartłomiej Ludwik był synem Antoniego, niewykluczone, iż brata Jakuba z Mordów. Między Zembrzuskimi z Mordów i Brzezic a tymi z Moniak musiało zachodzić pokrewieństwo, skoro moje babki przechowywały zdjęcie Michaliny Zembrzuskiej, sądząc po dziewiętnastowiecznej tiurniurze właśnie tej Michaliny Klotyldy, która w 1842 urodziła się w Brzezicach, a mogłaby być ich ciotką.

Kim jednak był ów Oleś Zembrzuski, któremu nie znany z nazwiska młody ksiądz Ludwik podarował swoją fotografię?

Nie ulega chyba żadnej wątpliwości, iż konia z rzędem dałabym za każdą informację o protoplastach Jakuba Zembrzuskiego z Mordów, choćby tylko tych, którzy żyli w wieku osiemnastym, bo to umożliwiłoby mi dalsze poszukiwania.

Jedyną nadzieję na rozwiązanie powyższej trudnej genealogicznej łamigłówki pokładam w tym, że żyją jeszcze potomkowie Zembrzuskich z Brzezic albo Jana II z Mordów, o ile miał dzieci, że mają stare rodzinne papiery i pomogą mi ustalić powiązania, jakich nie podają herbarze.

Za pośrednictwem Strony internetowej Związku Szlachty Polskiej i pisma “Verbum Nobile” zwracam się z serdeczną prośbą o taką pomoc, przekonana, że wreszcie odnajdę nieznanych krewniaków. Pięknie byłoby zorganizować podobny jak w Stężycy Stężyckich, zjazd rodzinny Zembrzuskich, na przykład w Mordach.

Powrót