Wspomnienia o Pani Marii

 

         W tym roku pożegnaliśmy z wielkim żalem Panią Marię Rzążewską z Glińskich, nestorkę Towarzystwa Ziemian Polskich i Rodziny Katyńskiej, obywatelkę ziemską urodzoną w majątku Aleksandrowo na Litwie, żonę Aleksandra – oficera Wojsk Polskich zamordowanego w Katyniu. Była uosobieniem najwyższych wartości moralnych, uczciwości, dobroci, wrażliwości i niezwykłego, bezgranicznego umiłowania człowieka. Wielka patriotka. Przez długie lata wychowywała młodzież. Była wspaniałym pedagogiem. Przyjaźniła się z panią Barbarą Wachowicz, która tak piękną napisała dedykację pani Marii w ofiarowanej dla Niej książce: „Mojej Ukochanej Matuleńce, Marii mego życia, całe serce ojczyzny pod stopy składam z miłością wierną jak wszystkie polskie rzeki”.

 

         Pani Maria miała również talent literacki. Spisała wiele ciekawych scen obyczajowych z życia ziemiaństwa polskiego na Litwie.

         Drukujemy mały fragment Jej wspomnień z lat młodości, które spędziła w majątku swoich rodziców. To opis przyjazdu gości weselnych do dworu Puciata-Puciatyckich w Rykaciejach, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia:

         „Zima – chyba ze dwadzieścia sań sunie po śniegu. Towarzyszą im młodzi kawalerowie konno z płonącymi pochodniami. Mróz – sanie przykryte szubami, fartuchami z kożuchów baranich i lisich. Gonimy – sanie mkną szybko. Każdy stangret stara się popisać by prześcignąć jeden drugiego. Jeszcze kilka kilometrów. Ciemno. Wokół las i tylko pochodnie rozświetlają ciemności nocy.

         Wreszcie wpadamy na dziedziniec dworu, a tam wszędzie na tle bieli śniegu ogniki z porozrzucanej jarzącej się smoły. Nie był to mądry pomysł, ale wrażenie i widok fascynujący. Przerażone konie zaczęły się cofać, szamotać, rżały i biły kopytami o ziemię. Mogły rozbić sanie i ponieść. W tym momencie ojciec mój wyskoczył z sań, chwycił rozszalałe konie za uzdy i opanował sytuację.

         Zarządził, aby służba gasiła ognie. Po chwili już spokojnie podjechaliśmy pod ganek dworu..., a tam w salonie rozświetlonym lampionami, kandelabrami i świecznikami orkiestra wojskowa głośno wita gości”.

         Dołączmy do tych krótkich wspomnień życzenia świąteczne od Pani Marii, które również znalazły się w Jej notatniku, napisane w stanie wojennym, a jakże nam dziś bliskie:

         „ Zbliża się to Wielkie Święto Bożego Narodzenia, które przynosi nam nadzieję i wiarę, że w sercach ludzkich zabłyśnie ta najpiękniejsza iskra Boża wzajemnej przyjaźni, życzliwości, solidarności, umiłowania pokoju i sprawiedliwości.”

 

Redakcja

 

(notatki pani Marii udostępniła jej córka Krystyna Łubieńska)

 

[w:] Verbum Nobile nr 1/1992

 

Powrót