Rozmowa z członkami Rady Związku Szlachty Polskiej
Waldemar Rekść: Z dużym zainteresowaniem przyjąłem informację o istnieniu w Polsce Związku Szlachty Polskiej. Proszę, aby Panowie przybliżyli pokrótce czym jest Związek. Nie ukrywam, że sam jestem członkiem rodu pieczętującego się herbem Leliwa, więc odpowiedź na to pytanie szczególnie mnie interesuje.
Związek Szlachty Polskiej: Związek Szlachty Polskiej jest organizacją społeczno-kulturalną, zrzeszającą polską szlachtę w Polsce i poza jej granicami. Dążymy do odbudowy naszego środowiska, bowiem długoletnie zabiegi totalitarnego reżimu poczyniły ogromne spustoszenie w naszych szeregach. Szlachta jest wciąż obecna w życiu kraju. Spotykamy gdzieniegdzie szlacheckie nazwiska, partykuły herbowe. Są to jednak wyjątki i sporadyczne przypadki aktywności. Nie da się ukryć, że chociaż żyjemy i kultywujemy nasze tradycje - nie tworzymy już środowiska, a przecież od wieków siła szlachty tkwiła w jej jedności, poczuciu świadomości więzów rodzinnych. Istotą szlachectwa było zwarte środowisko, oparte na organizacji rodowej. Przecież pojęcie naród - czerpie swoje korzenie od wyrazu ród - rodzinny - rodowy.
No właśnie. Prof. Koneczny w swoich wybitnych pracach często powołuje się na rdzennie polską specyfikę organizacji rodowej. Szlachta zachodnioeuropejska opierała się na małych rodzinach, mających własne, niepowtarzalne herby, podczas gdy my tworzyliśmy rody, swoiste klany osób występujące pod jednym herbem i zawołaniem w potrzebie bojowej i w codziennym życiu.
Zwrócił Pan uwagę na bardzo istotną sprawę. Uważamy, że dzieło odbudowy szlacheckiego gmachu kulturowego i społecznego należy zacząć właśnie od reintegracji naszego środowiska. Ale jest to oczywiście tylko pierwszy krok. Niezwykle istotny i nieodzowny do osiągnięcia naszych celów podstawowych.
Jakie są więc cele Związku Szlachty Polskiej. Co oprócz reintegracji środowiska szlacheckiego chce osiągnąć i po co istnieje?
Rok 1989 zakończył okres reżimowej okupacji umysłów. Niestety - większość Polaków nie otrzymała żadnej propozycji zagospodarowania wyjałowionych długoletnią indoktrynacją umysłów. Zamiast przewodniej roli partii mamy teraz przewodnie rządy nihilizmu, lub pieniądza. Szlachta przez stulecia odgrywała rolę opiekunów narodu. Chcemy, by słowo szlachectwo odzyskało swoje prawdziwe znaczenie. Szlachectwo to przecież bezinteresowność, pomoc, służba potrzebującym. Na tym opierał się etos rycerski. Jakże wspaniała to odtrutka na pustkę i samotność dzisiejszego świata. Abyśmy jednak mogli odegrać rolę, która od wieków jest nam pisana i przez wieki stanowiła podstawowy element naszego istnienia - musimy odbudować nasze środowisko. Najważniejszym jego elementem zawsze będzie młode pokolenie. Działamy, by obudzić w nim świadomość przynależności do szlachty, pobudzić do zainteresowania dziejami rodziny, do postępowania zgodnie z zasadami honoru, prawdy i otwartości na potrzeby innych. Mamy wciąż do dyspozycji pokolenia starsze, pamiętające czasy, kiedy honor i prawda stanowiły pojęcia pełne głębokiej treści. Odbudowujemy więc rodzinę i rodziny. Następne kroki będą już następować niejako automatycznie. Młodzi kierując się szacunkiem dla starszych zyskają ich przychylność i mądrość życiowych doświadczeń. Starsi poczują się młodym potrzebni, przekażą im swój najcenniejszy skarb - rodową tradycję i odwieczne wartości. Tak utrwalony gmach rodziny nie podda się żadnym naciskom z zewnątrz. Będzie trwał niewzruszony, a co najważniejsze - będzie promieniował wspaniałym przykładem na wszystkich pozostałych, pozostawionych na uboczu ludzi. W taki sposób szlachta powróci na należne jej miejsce. Miejsce opiekunów historycznej tradycji i świadomych przewodników narodu. Przecież kultura szlachecka to wartość całego narodu, nie tylko "nasza własna".
Pięknie brzmią te słowa, ale na usta ciśnie się pytanie o konkretne działania. Jak zamierzają Państwo zrealizować te szczytne cele.
Przede wszystkim prowadzimy możliwie szeroką pracę u podstaw nad uświadamianiem ludziom ich bogatej tradycji, a także obowiązków związanych z byciem szlachcicem. Popularyzację idei prowadzimy przede wszystkim za pośrednictwem nowoczesnych mediów. Żyjemy przecież w realnym świecie, więc korzystamy z jego najnowszych zdobyczy. Wydajemy od 1992 roku Pismo Środowiska Szlacheckiego "Verbum Nobile". Grono Czytelników stale wzrasta, a Pismo jest obecnie dostępne w większych ośrodkach miejskich w wolnej sprzedaży. Od Białegostoku, przez Warszawę, po Wrocław i Kraków, a także Londyn, Chicago, Australia i RPA. Drugim elementem naszego oddziaływania jest strona internetowa. Założona w 1998 roku notuje dziś około 100 odwiedzin dziennie. Są to goście z całego świata. Strona została pomyślana jako swoista skarbnica wiedzy o szlachcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jest tam sporo historii, kultury i tradycji, ale bardzo istotnym elementem treści strony są informacje o aktualnych sprawach naszego środowiska. Założyliśmy Pracownię Plastyczną "Signum Nobile", która wykonuje m.in. wizerunki herbów, heraldyczne ekslibrisy, plakiety, epitafia itp. W ten sposób promujemy polską heraldykę, piękną, ale zgodną z regułami sztuki. Kolejnym elementem naszej działalności są sesje naukowe (zorganizowaliśmy ich już kilkanaście) oraz spotkania towarzyskie.
O czym rozmawia szlachta na takich spotkaniach?
O wszystkim, co akurat wyda nam się interesujące. Bardzo duży nacisk kładziemy na uświadomienie naszych członkom i gościom, że nie jesteśmy duchami przeszłości (jak po dziś dzień piszą podręczniki historii dla młodzieży szkolnej), ani eksponatami muzealnymi. Oczywiście rozmowy dotyczą często heraldyki i genealogii, czy spraw tradycji i kultury. Ale nigdy nie pozwalamy, by spotkanie przerodziło się w rozpamiętywanie przeszłości. Herby, sygnety, zawołania herbowe to tylko ozdobniki - oczywiście ważne, ale nie stanowiące w żadnym wypadku istoty szlachectwa. Bez szlachetnego postępowania, świadomości swoich korzeni i wynikającego z niej poczucia obowiązku do zacnego i honorowego postępowania - nie można być szlachcicem w pełni. Szlachectwo musi być sposobem bycia, a nie odświętną maskaradą. Ten sposób bycia nic nie ma wspólnego z puszeniem się koligacjami. One są ważne, ale nie zastąpią prawdziwych cnót i wartości wynikających z własnego postępowania. Dlatego prosimy nowych gości o zaprezentowanie swojej osoby, rodziny, zainteresowań, problemów. Staramy się pomóc lub jeśli gość dysponuje odpowiednimi środkami - nakłaniać go do pomocy innym. Przecież w spotkaniach uczestniczy żyjący człowiek, a nie jego przodek - podczaszy, podkomorzy, czy miecznik. Dlatego w dyskusjach uczestniczą często osoby w bardzo różnym wieku. Przeciwdziałamy tworzeniu się kółek wiekowych - starsi ze starszymi o przeszłości, a młodzi obok - nie wiadomo o czym. I to wspaniale działa. Proszę sobie wyobrazić, że młodzi są zaszczyceni rozmową w szerszym gronie, tym, że są słuchani i traktuje się ich poważnie, a starsi ogromnie cieszą się, że młodzi chcą poznać ich opinię, ale nigdy nie zdarzyło się, by ktoś narzucał komuś swój pogląd. Ta pokoleniowa wymiana myśli jest często wzruszająca.
A co z "regentem i wielkim księciem" Wierzchowskim i jemu podobnymi. Czy również z nimi Związek utrzymuje kontakty?
Nie, bowiem nie ma żadnych ku temu powodów. Pan Wierzchowski i jemu podobni nie mają nic wspólnego ani ze szlachtą, ani z kulturą ani z działalnością społeczną. My zrzeszamy polską szlachtę jako organizacja społeczna-kulturalna.
Rzeczywiście. Świetnie Pan to ujął. Wasze działania i plany są szeroko zakrojone. To wszystko wymaga chyba ogromnego wysiłku organizacyjnego. Członków zapewne stale przybywa.
Oczywiście. Nasze szeregi stale się zwiększają. Chciałbym jednak nadmienić, że Związek jest namiastką przyszłego środowiska szlacheckiego, który tylko pomaga w jego odbudowie. Związek nie jest środowiskiem. Wiemy, że nie wszyscy przedstawiciele szlachty zapiszą się do Związku. I nie to jest naszym głównym celem. Fakty pokazują, że organizujemy się często nie wiedząc o sobie nawzajem. To wspaniały dowód aktywności szlacheckiej. Powstają coraz to nowe stowarzyszenia rodowe. I na tym właśnie polegać ma nasze wspólne dzieło. Nie o legitymację członkowską tutaj chodzi, a o realne działania. Związek nawiązał liczne kontakty z takimi organizacjami. Wymieńmy choćby kilka: Koło Nałęczów, Stowarzyszenie Duninów, Korabiów, liczne związku rodzinne np. Rola-Stężyckich, Rodziewiczów, Odrowąż-Pieniążków, Konopnickich, Żółtowskich, Doboszyńskich, Sas-Matkowskich. Współpracujemy także z naszymi Braćmi z Białoruskiego Związku Szlacheckiego. Ostatnio z ofertą współpracy wystąpił przedstawiciel Związku Litewskiej Szlachty. Stałym gościem na łamach naszego Pisma jest Pan Selim Chazbijewicz, Prezes Związku Tatarów Polskich. Nasi zagraniczni partnerzy to m.in. Instytut Fernanda Katolickiego z Saragossy i aktualni wydawcy Almanachu Gotajskiego z Londynu, którzy podjęli się kontynuacji tego zasłużonego dzieła po kilkudziesięciu latach przerwy. Warto także wspomnieć osoby zasłużone dla promocji kultury szlacheckiej. Naszym sympatykiem jest p. Szymon Kobyliński. Nawiązaliśmy także przyjazne kontakty z dr. Janem Ciechanowiczem (to autor wciąż czekającego na publikację obszernego dzieła dotyczącego polskich rodów kresowych, opartego na długoletnich badaniach w archiwach byłego Związku Sowieckiego), ks. Pawłem Dudzińskim - wybitnym polskim heraldykiem, Romanem Świerczkiem - dyrektorem poznańskiego wydawnictwa Heroldium (którego oferta z pewnością warta jest polecenia), Sławomirem Leitgeberem i wieloma innymi.
Kto może być członkiem Związku Szlachty Polskiej. Każdy z nas ma jakieś pojęcie o szlachcie, ale kto jest szlachcicem - oczywiście mam na myśli genealogiczną stronę problemu, bowiem jak się domyślam ma ona w rekrutacji znaczenie?
Cieszę się, że zadał Pan to pytanie. Narosło wiele nieporozumień wokół tego problemu. Szlachta polska to potomkowie po mieczu, czyli dzieci ojca szlachcica. Chyba każdy żyjący dziś Polak ma wśród przodków jakiegoś szlachcica, ale tylko syn lub córka ojca szlachcica jest szlachcicem (lub szlachcianką). Nie każde nazwisko kończące się na -ski, -cki, lub -wicz jest nazwiskiem szlacheckim. Podobnie zresztą jak nie każe nazwisko bez tych końcówek szlacheckim nie jest. Wymieńmy choćby tak dobrze nam znanych: Zagłobę herbu Wczele, Żędziana herbu Jastrzębiec, Podbipiętę herbu Zerwikaptur czy jeśli Pan pozwoli - Rekścia herbu Leliwa. Kolejnym mitem jest twierdzenie, że noszenie nazwiska wymienianego z herbarzu jest dowodem szlachectwa. Otóż po pierwsze - w Polsce często osoby ze sobą nie spokrewnione, wywodzące się z innych stanów nosiły tak samo brzmiące nazwisko - że wymienię Kowalskich herbu Korab i Kowalskich - potomków kowali lub mieszkańców wsi o takiej nazwie. Z drugiej strony - żaden polski herbarz nie wymienia wszystkich rodzin szlacheckich. Trzeba po prostu sięgnąć do dokumentów i archiwów, wnikliwie przebadać rodzinne tradycje. Świetnym punktem wyjścia są rozmowy z najstarszymi żyjącymi krewnymi. Ich wiedza to kopalnia informacji o rodzinnej historii.
Kto jest Prezesem Związku i jak można się z Państwem skontaktować?
Prezesem Związku jest Wacław Podbereski. Adres korespondencyjny: 81-701 Sopot 1, skr. Poczt. 79. Nasza strona internetowa znajduje się pod adresem: http://www.szlachta.org . Telefon komórkowy Sekretarza Związku : 0-604-339-800.
[w:] "Sprawa Polska" nr 3 (11), maj / czerwiec 2000.